Reportaże

Zakładka "Reportaże" służy refleksjom, obserwacjom, przemyśleniom na temat działań edukacyjnych w Łazienkach Królewskich. Reportaże pisane są przez wszystkich chętnych związanych z Ośrodkiem Edukacji w Łazienkach.
W przyszłości planujemy rozszerzyć zakładkę  także o reportaże na podstawie działań edukacyjnych - szczególnie tych opartych o sztukę - odbywających się poza terenem Łazienek. Jako Ośrodek Edukacji, wspieramy wszystkie działania edukacyjne, w których sztuka, twórcze myślenie, proces tworzenia stoją w centrum. Zapraszamy do współtworzenia bloga!


Kwiecień 2011

Reportaż "Wiek XVIII od lat 18", czyli sztuka dla i według dorosłych autorstwa Pauliny Szulist na podstawie projektu edukacyjnego "Wiek XVIII od lat 18". Paulina zdecydowała  się napisać reportaż w formie dramatu - z podziałem na akty i sceny.


Oto, akt I, scena I: 


"Wiek XVIII od lat 18", czyli sztuka dla i według dorosłych...
- Paulina Szulist 
Akt I 
Osoby dramatu: uczestnicy
Sztuka - dzieło 
Odbiorcy - czytelnicy 

Scena I : Czy sztuka może być dobrym dokumentem? 

Jest słoneczna, marcowa sobota, godz. 13. Grupy ludzi stoją przed Pałacem na Wodzie, wśród nich ja... To mój pierwszy raz na tych zajęciach, nie znam uczestników ani prowadzącego, nie wiem też, czego spodziewać się po spotkaniu... 

Grupa jest niewielka i wyrównana wiekowo, ale od początku wyróżnia się wśród innych entuzjazmem i zaangażowaniem. Na podstawie tytułu zajęć domyślam się, że będą poruszały kwestie przeznaczone raczej dla dorosłych... Spodziewałam się więc bardzo różnych tematów - od pikantnych anegdot do sekretnych historii, jednak rzeczywistość bardzo odbiegła od moich - dość naiwnych - wyobrażeń...

Owszem, odbiorcą zajęć zdecydowanie powinien być dorosły, ale z zupełnie innego powodu niż podejrzewałam. Myślą przewodnią warsztatów było zastanowienie się nad procesem tworzenia dzieła, szeroko pojętej - sztuki, oraz jego funkcją - zwłaszcza reprezentacyjną. Dlatego też, aby móc czynnie uczestniczyć w zajęciach potrzebna jest pewna wiedza o sztuce, architekturze, ale także - jak się później okazało - o siatce urbanistyczno - historycznej samej Warszawy. 

Dyskusja, która rozgorzała już na samym początku skupiła się na trzech podstawowych zagadnieniach. Po pierwsze, na funkcji reprezentacyjnej, jaką pełni wytwór kultury. Nie tylko pod względem estetyki, ale przede wszystkim przekazywanej czy "imitowanej" treści. Co dla nas oznacza słowo "reprezentacja"? Czy można je zastąpić innym, podobnym, ale mającym pejoratywną konotację, słowem "imitacja"? Kolejną, ciekawą kwestią było omówienie procesu tworzenia dzieła przez autora, który zawsze cechuje się pewną subiektywną oceną rzeczywistości. Czy nam jako odbiorcom to odpowiada i na ile autor ma prawo do "tworzenia" czy "odtwarzania" rzeczywistości? Ostatnim aspektem, który niezwykle mnie zainteresował była dyskusja nad funkcją sztuki jako dokumentu, opisującego rzeczywistość. Uczestnicy zajęć wykazali, jak bardzo taki "dokument" może fałszować rzeczywistość. Aby zobrazować ten problem Michał - prowadzący, polecił uczestnikom opisać salę balową w Pałacu na Wodzie, następnie opisy zostały porównane. Każdy postrzegał to pomieszczenie inaczej, zwracając uwagę na inne szczegóły. Gdyby te opisy spalono, zgubiono, zalano wodą etc .... z naszych notatek pozostałoby niewiele, a informacje byłyby niepewne, czy wręcz szczątkowe. Poruszane kwestie pomagają spojrzeć na Łazienki, ich historię i spuściznę inaczej, w sposób niekonwencjonalny. Pomagają wręcz "poczuć" epokę, jej problematykę i założenia programowe. 

To jedynie wybrane zagadnienia, ponieważ mnogość poruszanych problemów uniemożliwia szczegółowe ich opisanie. Każde warsztaty są niepowtarzalne, kreują inne, pełniejsze sposoby postrzegania rzeczywistości. Są też niesamowitą okazją do poznania historii Łazienek z ciekawszej i mniej znanej strony. 

Jeżeli ciekawią Was przedstawione wyżej problemy lub poszukujecie odpowiedzi na podobne pytania, zapraszamy na warsztaty. 

Ale pamiętajcie, dozwolone od lat 18!

Za tydzień kolejna część. 
Paulina Szulist


Kwiecień 2011

Reportaż O muzyce w Łazienkach współautorstwa Pawła Kulpińskiego, Patryka Makulskiego i Doroty Ślązakowskiej. Reportaż pisany jest na podstawie trwającego projketu Łazienki ForMusic. Część pierwsza:


24 marca w budynku Starej Pomarańczarni w Łazienkach Królewskich rozpoczął się cykl spotkań składających się na projekt "Łazienki ForMusic".  "Wieczory czwartkowe", jak nie bez związku z organizowanymi nieopodal, w Pałacu na Wyspie, przez króla Satnisława Augusta Poniatowskiego obiadami czwartkowymi nazwali je pomysłodawcy, mają "przybliżyć osiemnastowieczną muzykę w kontekście twórczości współczesnej, zwłaszcza młodym odbiorcom", czytamy na oficjalnej stronie projektu. Autorzy pomysłu, młodzi artyści - kompozytorzy, muzycy i animatorzy - skupieni w fundacji ForMusic, stawiają sobie bardzo zaszczytny cel: zachęcić młodych (ale nie tylko) ludzi do słuchania muzyki klasycznej i pokazać, że może ona zapewniać rozrywkę nie mniejszą niż rock'n'roll. Pierwsze spotkanie poświęcone było dyskusji pt. Chcemy być sobą! Czyli muzyka jest dla ludzi. 


Zgodnie z planem, czyli w czwartek o godzinie 18:00 w Starej Pomarańczarni, wśród popiersi antycznych bohaterów, zebrało się kilkanaścioro słuchaczy i kilkoro przedstawicieli fundacji oraz ich gości. W krótkim, kilkuminutowym wstępie zarysowana została koncepcja, której projekt "Łazienki ForMusic" jest poświęcony. Główna teza, w skrócie, brzmi tak: muzyka klasyczna też może być muzyką rozrywkową. Prezes fundacji, muzykolożka i publicystka Maria Peryt zwróciała uwagę, że w XVIII wieku, gdy muzyka klasyczna powstawała, była przede wszystkim rozrywką. Słuchano jej i bawiono się przy niej. Na koncertach nie wymagana była taka etykieta, jaką teraz przywodzi nam na myśl koncert, na przykład, w Filharmonii Narodowej.


Dla zobrazowania tego stwierdzenia przywołane zostało ciekawe porównanie, otóż osiemnastowieczna muzyka w XVIII wieku odbierana była w taki sposób, w jaki dzisiaj odbierany jest rock. Cała otoczka, z jaką obecnie klasykę kojarzymy, czyli suknie wieczorowe, fraki, siedzenie sztywno, bez ruchu przez cały koncert i grzeczne, niezależne od tego, czy się nam podobało, czy nie, oklaski na koniec, to skutek przemian, jakie zaszły w odbiorze kultury na przestrzeni lat, głównie za sprawą dziewiętnastowiecznych filozofów niemieckich, którzy uświęcając muzykę, wprowadzając związany z jej odbiorem termin "nabożne skupienie", sprawili, że naturalność kontaktu została zafałszowana. Autorzy "wieczorów czwartkowych" chcą te zmiany unieważnić. Przywrócić stan, w pewnym sensie, naturalny. Przywrócić muzykę klasyczną zwyczajnym, niewyspecjalizowanym słuchaczom. 

Po kilku minutach wprowadzenia, które przybrało formę miniwykładu, członkowie fundacji i ich goście rozeszli się po sali, aby w niewielkich grupach dyskutować ze słuchaczami o interesujących ich problemach. W tym momencie w Starej Pomarańczarni zapanowała nieco nienaturalna kawiarniana atmosfera, a panel dyskusyjny stał się czymś w rodzaju spotkania koła melomanów, którzy w podgrupach rozprawiali o błyskach i cieniach współczesnej kultury muzycznej. 

Kolejne spotkanie z cyklu "Wieczorów czwartkowych" odbędzie się 14 kwietnia, a jego temat brzmi To jak w końcu z tymi oklaskami? Savoir vivre dla muzyków i nie muzyków. 

Paweł Kulpiński, Patryk Makulski, Dorota Ślązakowska